Kiedy stadiony opustoszały: jak pandemia zmieniła lokalny sport
Pamiętacie ten moment, gdy nagle zniknęły wszystkie lokalne zawody sportowe? W marcu 2020 roku świat lokalnego sportu stanął w miejscu. W moim rodzinnym mieście odwołano tradycyjny bieg uliczny, który organizowano nieprzerwanie od 25 lat – wtedy pierwszy raz zdałem sobie sprawę, że to nie będzie krótka przerwa.
W ciągu kilku tygodni zawody, które gromadziły setki uczestników i kibiców, musiały zmierzyć się z nową rzeczywistością. W Łodzi organizatorzy maratonu miejskiego wpadli na genialny pomysł – zamiast masowego startu, zawodnicy biegali indywidualnie w wyznaczonych przedziałach czasowych. To rozwiązanie szybko podchwyciły inne miasta. Nagle okazało się, że sport można organizować inaczej.
Zoom zamiast szatni: cyfrowa rewolucja
Kluby sportowe, które wcześniej ledwo miały strony internetowe, musiały błyskawicznie przestawić się na cyfrowe rozwiązania. Z własnego doświadczenia wiem, jak zaskoczeni byli lokalni trenerzy, gdy nagle musieli prowadzić treningi przez Zoom. Panie Marku, ale jak ja mam pokazać prawidłową postawę w kajaku przez kamerę? – pytał mnie zdumiony instruktor z Augustowa.
Paradoksalnie, to właśnie mniejsze kluby najszybciej złapały digitalowego bakcyla. W Okonku (woj. wielkopolskie) lokalna drużyna piłkarska zaczęła transmitować swoje treningi na Facebooku. Efekt? Ich profil polubiło więcej osób niż mieszka w całej gminie! Kibice z USA i Australii śledzili rozgrywki, o których wcześniej słyszeli tylko ich rodzice na WhatsAppie.
Nowa normalność: co zostało z pandemicznych zmian?
Dziś, gdy większość ograniczeń już nie obowiązuje, wiele rozwiązań z czasów pandemii zostało z nami na dobre. Z badań przeprowadzonych przez Polski Związek Sportu Miejskiego wynika, że:
- 68% organizatorów nadal korzysta z systemów rejestracji online
- 42% imprez sportowych oferuje hybrydową formułę uczestnictwa
- Co trzeci lokalny klub utrzymał streaming swoich wydarzeń
Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że pandemia paradoksalnie… pomogła lokalnemu sportowi. W Płocku frekwencja na meczach drużyn młodzieżowych wzrosła o 35% dzięki kibicom, którzy najpierw poznali zawodników przez internet. W Krakowie biegacze seniorzy w końcu pokonali swoją nieśmiałość – możliwość pierwszego startu w wirtualnym biegu dała im pewność siebie.
Patrząc na moją gminną halę sportową, gdzie dziś obok tradycyjnych treningów prowadzone są też zajęcia online, myślę że pandemia nauczyła nas jednego – sport może łączyć ludzi nawet wtedy, gdy nie mogą być razem fizycznie. Być może właśnie odkryliśmy nowy sposób na to, aby lokalne inicjatywy sportowe stały się naprawdę globalne?